środa, 28 maja 2008

Wiatraki

16 11 2007

Na pastwę losu zostawieni,

Gaśnie ich dawna potęga.

Bez skargi schylają się ku ziemi,

Złe przeznaczenie je dosięga.


Nie czekają ratunku,

On zwykle nie nadchodzi.

Obdzierane z rynsztunku,

Gdzie ten dawny podziw?


Żyły tu przez stulecia,

Widziały zmiany świata,

Lecz duch z nich prawie uleciał.

Zostały im dni lub lata.


Nie odlecą do nieba,

Ich skrzydła połamane.

Nigdzie odejść się nie da,

Jedynie pewny upadek.


One nadal chcą istnieć,

Wiara w nich wciąż się tli,

A kiedy ona umrze,

Zabierze ze sobą ich...


Olbrzymia to będzie strata.

Gdzie uwiją gniazda ptaki?

Służyły ludziom przez lata,

Więc niech przetrwają wiatraki.

2 komentarze:

Mira pisze...

ufff...to się dziecioki napociły nad analizą:)Mi siadła tematyka i sposób napisania, więc kropli potu na czole nie było:)Podoba się - chociazby ze wzglęu na inną niż zazwyczaj u Ciebie tematykę:)

Tomasz Kowalczyk pisze...

Duży plus, że pieścisz rymami. W rymach skryła przyroda swoje najpiękniejsze plany i wonności. W ogóle to mieszkasz w Lesznie?