czwartek, 19 lutego 2009

Róża

pragniesz jej piękna
czekasz aż ci wręczę
choć przecież podobno
liczy się wnętrze

a nikt nie szczędzi
jej ochów i achów
jest tylko ładna

i nie ma zapachu

środa, 28 stycznia 2009

Poranna kołysanka

jeszcze zaspani
choć jasność rano rani
słońce się trudzi
by nas obudzić

uwagi na to nie zwracam
na bok się obracam
otwieram powiek kurtynę
spoglądam na swą dziewczynę

jej rzęsy złączone
górą i dołem
jeszcze zagłębione
we śnie wtopione

rozchylone usta
och piękny kształt jej ust
kołdry jedwabna chusta
wypuszcza na wolność biust

ja patrzę i obok leżę
w inne miejsca się nie śpieszę
świat poczeka za drzwiami
my jeszcze chwilę sami

Ciiiiiiii....
mój anioł jeszcze śpi
nikt nie wejdzie przez te drzwi
dla obcych one są zamknięte
nasza sypialnia - miejsce święte

Utopia

oczy tam nie płaczą
usta się nie smucą
tam nie pęka serce
nie opadają ręce
nie wierci nikt dziury w brzuchu
dupy ci tam nie skopią druhu
nóg tobie nie podłożą chłopie
...wciąż wierzysz w utopię?

Czarnowiersz

chwalą wiersze białe
bo dostojne
bez rymów całe
zbitek wyrazów
niespójnych przeważnie
prawdziwa poezja
wygląda niewyraźnie

a chyba bardziej
trudna to sztuka
napisać wyrazy
i rymy im szukać

znaleźć je jednak
dla wielu niewygodne/niemodne
dla mnie czarnowiersze
za to bardziej płodne/godne

wtorek, 13 stycznia 2009

Konstelacje VIII [ noworocznie]

Śnieg skrzypi pod stopami,
nad nami niebo z gwiazdami.
My w siebie się wtulamy,
tak Nowy Rok witamy.
Ognie błyskają na niebie,
lecz ja wpatruję się w ciebie.
Cóż dzieje się w noc tę ze światem,
nie jest tak zwykła bo zmienia datę,
a poza tym stoimy tu razem
pisząc rozdziału następną fazę.
Nie widzimy nawet myśliwego herosa,
co ze swym psem przemierza niebiosa
i właśnie o tej porze poluje w tym rejonie.
Nie zwracamy uwagi na lśniący pas w Orionie.
Nie zawieszamy oka na Wielkiego Psa oku.
Jesteśmy ze sobą, wszystko inne gdzieś z boku.

poniedziałek, 12 stycznia 2009

tylko 1 krok

Na wadze uczuć, jak na dwóch biegunach
wkładasz całe serce, zawieszasz na strunach
po stronie miłości obciążając szalę.
Dajesz siebie więcej i więcej, nad skalę.

Ona w końcu pęka przeciążona wkładem.
Rozpada się to co było wczoraj ładem.
Śmietnika złych uczuć strona przeważyła.
Tak miłość w nienawiść nagle się zmieniła.

***

a siła lubienia
tak łatwo się nie zmienia
tylko kochanie
podlega ostrej zmianie