2000
Nocy tej letniej, gdy w zadumie pogrążony
Siedziałem rozmyślając o twym sercu czystym,
O twoim uśmiechu, o oczu twych błękicie,
Spotkało mnie wtedy dziwne przeżycie.
Nadleciał wielki ptak – łabędź srebrzysty.
W swej odwiecznej podróży nie przystanął, choć znużony.
Tylko nieznacznie lot swój zwolnił i obniżył.
Gdym tylko podniósł oczy, gdym spojrzał na niego
Jak rozpostarł nade mną skrzydła swe gwiaździste,
Jak zatoczył koło, dumnie, majestatycznie.
Nie było na niebie od niego nic większego.
Sam lew się ukrył, na ten ogrom się strwożył.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz