2005
Gdy zapadniesz dziś w sen
Ja odwiedzę cię w nim.
Przyjdę do ciebie
Zobaczyć o czym śnisz.
Pojawię się przy tobie
By dać do zrozumienia,
Że nie wolno sobie
Nic nie robić z przeznaczenia.
Czy znaczyły dla ciebie
Coś te wspólne chwile,
Dziś ukryte we wspomnieniach
Delikatne jak motyle?
Pogrążona w płytkim śnie
Już klamkę dnia dotykasz,
Lecz nie chcesz się rozbudzić
Oczy wciąż zamykasz.
By jeszcze trwała
Ta chwila, to spotkanie.
By nie rozpłynęło się
Wspomnień celebrowanie.
W tym świecie jest łatwiej
Rzeczywistość przecież śpi.
Chłodny powiew życia drzemie,
Przez to łatwiej zrozumieć ci.
W ponadbycie nic nie boli,
Dobre myśli dominują.
Lecz w tym szczytowym momencie
One się… rozmazują!
Naciskasz już klamkę
Wbrew swojej woli.
Pragniesz jeszcze być,
Lecz odchodzisz powoli.
Przez zamkniętą powiekę
Promień słońca już kłuje.
Boisz się poruszyć,
Bo wizja odlatuje.
Przenika się gdzieś bokiem,
Jak przez palce woda.
To był piękny sen,
Lecz już go nie ma…
Szkoda…
Przed chwilą byłaś ze mną,
Teraz jesteś z poduszką.
Czy odszedłem wraz ze snem?
Zajrzyj w swe serduszko.
Bo to tam jak w zwierciadle
Odbijają się wspomnienia.
Byliśmy kiedyś razem -
Uchroń to przed pastwą zapomnienia…

1 komentarz:
wiem, wiem..
to był sen...
ale brzmi "szowinistycznie"....
a'la:"Było nam fajnie razem, ale teraz się ciesz,że masz ze mną chociaż wspomnienia"....Pewnie laska sie obudzi i za pół godziny zapomni, czy coś sie jej śniło, co się jej śniło....
Się po prostu patriotyzm jajników we mnie odezwał:)
Prześlij komentarz