środa, 28 maja 2008

Przebudzenie

2005

Gdy zapadniesz dziś w sen

Ja odwiedzę cię w nim.

Przyjdę do ciebie

Zobaczyć o czym śnisz.

Pojawię się przy tobie

By dać do zrozumienia,

Że nie wolno sobie

Nic nie robić z przeznaczenia.


Czy znaczyły dla ciebie

Coś te wspólne chwile,

Dziś ukryte we wspomnieniach

Delikatne jak motyle?

Pogrążona w płytkim śnie

Już klamkę dnia dotykasz,

Lecz nie chcesz się rozbudzić

Oczy wciąż zamykasz.

By jeszcze trwała

Ta chwila, to spotkanie.

By nie rozpłynęło się

Wspomnień celebrowanie.

W tym świecie jest łatwiej

Rzeczywistość przecież śpi.

Chłodny powiew życia drzemie,

Przez to łatwiej zrozumieć ci.

W ponadbycie nic nie boli,

Dobre myśli dominują.

Lecz w tym szczytowym momencie

One się… rozmazują!


Naciskasz już klamkę

Wbrew swojej woli.

Pragniesz jeszcze być,

Lecz odchodzisz powoli.

Przez zamkniętą powiekę

Promień słońca już kłuje.

Boisz się poruszyć,

Bo wizja odlatuje.

Przenika się gdzieś bokiem,

Jak przez palce woda.

To był piękny sen,

Lecz już go nie ma…

Szkoda…

Przed chwilą byłaś ze mną,

Teraz jesteś z poduszką.

Czy odszedłem wraz ze snem?

Zajrzyj w swe serduszko.

Bo to tam jak w zwierciadle

Odbijają się wspomnienia.

Byliśmy kiedyś razem -

Uchroń to przed pastwą zapomnienia…


1 komentarz:

Mira pisze...

wiem, wiem..
to był sen...
ale brzmi "szowinistycznie"....
a'la:"Było nam fajnie razem, ale teraz się ciesz,że masz ze mną chociaż wspomnienia"....Pewnie laska sie obudzi i za pół godziny zapomni, czy coś sie jej śniło, co się jej śniło....
Się po prostu patriotyzm jajników we mnie odezwał:)