środa, 28 maja 2008

Zmierzcha

≈ 2000 r

I.

To już kończy się dzień i zachodzi słońce.

To mrok zapada nad naszym związkiem.

To rozwidlenie drogi naszej wspólnej, którą szliśmy.

Przez tyle czasu razem wiele przeżyliśmy.

Jednak straciliśmy szansę na zjednanie.

Pogrzebaliśmy co miało trwać nieprzerwanie.

Uśmierciliśmy miłość i już nie zmartwychwstanie.

Zgasiliśmy płomień to już się nie odstanie.


II.

Czy to przez powiew chłodu, który począł nas otaczać?

Czy też nasze charaktery, nie potrafiące przebaczać?

Wygasło uczucie, po prostu, po cichutku.

Trzeba żyć dalej, nie wyszukiwać gorszych skutków.

To czym byliśmy umarło w doczesności.

Teraz jako dusza – wspomnienia zostały w świadomości.

Czy żałuję te dni tylko z Tobą spędzone?

W żadnym wypadku – zawsze ze mną będą one.


III.

Dzisiaj nie wiem po co były te piosenki i wiersze,

Napisane dla Ciebie. Choć przecież najszczersze

Uczucie w nich było wyrażone,

Jak przez ten czas zmieniły się one!

Od czego to zależy, że ze sobą skończyliśmy?

Po nie długim czasie się sobie znudziliśmy.

Choć podobno miało to być to, lecz nie było.

Myśleliśmy o przyszłości, a to sprawę wyjaśniło.

W końcu nic nie jest stałe, nawet gwiazdy kiedyś zgasną,

Góry się zawalą, cywilizacje zasną...

1 komentarz:

Mira pisze...

Zupełnie nie zgadzam sie z dwoma ostatnimi wersami.Nic nie jest stałe?Nieprawda!Jedna rzecz na świecie jest stała, nie ma siły by cokolwiek ją zmieniło....Kiedyś sam się o tym przekona tenże podmiot liryczny....Podczas pisania wiersza w poecie za duzo znowu było pretensji, stracił wiarę/sens....Poza tym wolę Twoje krótsze wiersze.